Książka “Dieta bez mleka i glutenu”

Po długiej przerwie w aktywności na blogu wracam z informacją o wydanej w tym roku książce “Dieta bez mleka i glutenu“. O ile gluten mnie zbytnio nie interesuje [aktualizacja: niestety już musiał mnie zainteresować, a w tym wpisie znajduje się powód], o tyle z mlekiem mam spory problem i nie mogę spożywać nawet drobnych ilości nabiału. Pisząc ten post sugerowałam się jedynie informacjami zawartymi na stronie wydawcy, jednak po kilku tygodniach zdecydowałam się na jej zakup. 

Dieta bez mleka i glutenu” to książka autorstwa Barbary Kuligowskiej-Dudek. Jest to już drugie wydanie, na które składa się 248 stron – ja akurat nie czytałam pierwszego, więc nie mam porównania. W książce obok informacji o tym, jakich produktów unikać i czym zastępować źródło wapnia jeśli nie toleruje się mleka, znajdują się przepisy na dania bez mleka i glutenu. Jak to jednak bywa z przepisami, bez zdjęć nie są zbyt zachęcające, więc mimo że zaznaczyłam sobie kilka z nich do wypróbowania, to jednak łatwiej jest mi sięgać po pełne przepisy w kolorowych książkach 😉 Warto w tym miejscu nadmienić, że autorka mocno promuje dietę ograniczającą spożycie mięsa i generalnie produktów odzwierzęcych, więc chyba wszystkie (a przynajmniej mnie było ciężko doszukać się tych mięsnych albo jajecznych) przepisów to dania wegańskie. Wśród nich znajduje się też podstawowy przepis na chleb bezglutenowy, który można potem dowolnie modyfikować, a także przepisy na różne rodzaje mlek roślinnych, domowych kiszonek itp.

To, co ciekawi najbardziej i przekonuje do zakupu książki “Dieta bez mleka i glutenu”, to sam początek opisu (i zarazem początek samej książki) będący kwintesencją licznych problemów zdrowotnych:

Trądzik, trudna do leczenia nadwaga, bóle głowy, ciągłe katary i zapalenia zatok, reumatyzm, problemy skórne, astma, zespół przewlekłego zmęczenia. (…) Może okazać się, że twój układ odpornościowy traktuje jako wroga niektóre składniki pokarmowe (…)

Jest to o tyle istotne, że niewielu z nas doszukuje się problemów z alergią bądź nietolerancją pokarmową, dopóki nie zauważą u siebie silnych objawów innych niż tylko częste łapanie zwykłych infekcji lub drobne problemy ze strony żołądka czy jelit. Tak też było u mnie (“Gluten?! Przecież ja przez całe życie jadłam dużo pieczywa i nic mi nie dolegało” – powiedziałam dietetyczce, kiedy skierowała mnie na badania krwi, a potem poszłam je zrobić tylko dla “świętego spokoju”, aby udowodnić jej, że to nie to i że musimy szukać przyczyny dolegliwości gdzieś indziej), dlatego myślę, że każdy kto nie uważa się za okaz zdrowia, powinien zdobyć przynajmniej podstawową wiedzę na temat tego, jakie produkty w jaki sposób mogą szkodzić naszemu organizmowi.

Samo mleko krowie jest produktem, który zdaniem wielu dietetyków i gastroenterologów jest najlepiej trawiony przez niemowlęta, których organizm jest do takiego mleka przystosowany (część pójdzie jeszcze dalej i doda, że mleko krowie jest tylko dla cieląt), ale z wiekiem traci się zdolność jego trawienia. Z kolei gluten zdaje się (przynajmniej sama takie mam spostrzeżenia) być drugim w kolejności produktem, na który wielu z nas źle reaguje i nie musi chodzić od razu o najgorszą postać nietolerancji z postaci celiakii, ale nawet o “zwykłą” nadwrażliwość na niego.

Podsumowując, gorąco polecam tę książkę każdemu, kto chce być świadomy tego, co dzieje się w jego organizmie, i chce mieć te informacje przekazane w sposób łatwy i przystępny dla… mówiąc nieco ironicznie, przeciętnego zjadacza chleba.

Za wydanie książki odpowiada Poligraf – na stronie Wydawnictwa można również dokonać zamówienia książki. 

 

Zagłosuj na wpis.

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. dietka napisał(a):

    Niedawno zapowiadałam informację o tej książce, a dzisiaj ją w końcu kupiłam i na dniach zaczynam lekturę. Jak na razie po szybkim przejrzeniu zapowiada się ciekawie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *