Przepisy na posiłki bezglutenowe ze zdjęciami i artykuły

Przepisy na posiłki bezglutenowe ze zdjęciami i artykuły

Jak przygotować się na wizytę celiaka?

Zaprosiłaś znajomych na wieczór i już przeglądasz swoje ulubione przepisy, aby zaskoczyć ich pysznym ciachem. Spisujesz listę zakupów, aby przygotować sałatkę lub smaczne kanapeczki dla najmłodszych. Do tego przyda się coś do pochrupania i coś do osłodzenia, najlepiej nadziewane czekoladki i żelki dla dzieci, a do picia najlepiej wziąć zarówno jakiś sok lub nektar, jak i gazowany napój. No, to wszystko zaplanowane i czas ruszyć do marketu. Aha, dziecko jednego ze znajomych nie może glutenu, więc do listy zakupów dopisujesz chleb albo makaron bezglutenowy, żeby w razie czego zrobić szybką kolację w postaci kanapeczek bezglutenowych albo makaronu z truskawkami. No, wszystko pięknie zaplanowane…  przynajmniej w teorii, a jak to może wyglądać w praktyce? 

Jeśli kupisz pierwszy lepszy chleb opisany jako bezglutenowy, który zapewne znajdziesz w sklepie ze zdrową żywnością, a do tego dowolny makaron wyprodukowany z innych ziaren niż te naturalnie glutenowe (np. jaglany), to nie dość, że zapłacisz za nie sporo, to jeszcze może się okazać, że te konkretne produkty są ZAKAZANE w diecie osoby z tzw. chorobą trzewną, tj. celiakią. Goszcząc w domu celiaka nie możesz podać mu niczego, co miało nawet najmniejszy kontakt z glutenem, dlatego nie wystarczy, że chleb czy makaron są wykonane z produktów naturalnie bezglutenowych. Zapytasz – ale jak to? To co w końcu mogę podać?

Zacznę od wyjaśnienia – niezbyt krótkiego, ale naprawdę ważnego do zrozumienia istoty problemu. 

Przede wszystkim musisz zrozumieć, że osobom chorym na celiakię szkodą najmniejsze ilości glutenu porównywalne do 1 małego okruszka zwykłego chleba. Posłużę się tutaj danymi w tabeli zamieszczonej w  magazynie “Bez glutenu“:

Tabela z produktami zawierającymi gluten

W Polsce ustalono, że dla osoby z celiakią bezpieczna ilość przypadkowo spożytego glutenu to 20 ppm, czyli 20 mg na 1 kg spożytego pokarmu. W niektórych krajach ustalono granicę na 10 ppm ze względu na to, że niektórzy reagują nawet na takie małe ilości. Zwróć uwagę, że 1 kromka chleba pszennego zawiera od 2 000 do prawie 3 000 mg glutenu, dlatego naprawdę już 1 przypadkowo zjedzony okruszek chleba to ZA DUŻO. U jednych wywoła to kilkudniowe rewolucje jelitowe, u innych dojdzie do tego ogólne bardzo mocne osłabienie, bóle mięśni i głowy, a w skrajnych przypadkach “drobna” wpadka z glutenem może się zakończyć wizytą w szpitalu. Nie wszyscy celiacy odczuwają tego typu dolegliwości, co nie znaczy, że w jelitach nie zaczyna się od razu stan zapalny.

Wróćmy teraz do zakupów. To, że produkt jest oznaczony jako bezglutenowy, wcale nie zapewnia, że jest bezpieczny dla osób z celiakią. Oznaczenia takie znajdziesz m.in. na produktach wykonanych z produktów naturalnie bezglutenowych takich jak mąka jaglana czy kukurydziana, ALE… wystarczy, że w tym samym zakładzie są składowane, wytwarzane lub pakowane produkty zawierające gluten, a już powstaje realne zagrożenie zanieczyszczenia drobinkami glutenu produktów, które z natury powinny być wolne od glutenu. Zanieczyszczenie to może być na tyle duże, że nawet z prawnego punktu widzenia dany produkt nie powinien być oznaczony jako bezglutenowy. Oto kilka przykładowych wyników badań przeprowadzanych regularnie przez Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej:

  • Chleb bezglutenowy Vital ciemny – pow. 168 ppm (to jest najwyższy próg osiągany w pierwszym badaniu i dopiero kolejne, bardziej szczegółowe badanie, jest w stanie wykazać dokładną ilość glutenu. Dlatego też to może być zarówno 170, jak i 300 ppm lub więcej);
  • Chleb ze składników bezglutenowych Piekarnia J.S. Buczek Sp. j. – pow. 168 ppm;
  • Pieprz ziołowy. Domowa spiżarnia ZPH Herbes Wiesław Sikorski – 143,2 ppm (pieprz ziołowy zawiera dużą ilość kolendry, która – jak się okazuje po wielokrotnych badaniach – jest często winowajcą, ponieważ jest silnie zanieczyszczona glutenem);
  • Wafle gryczane Lestello – pow. 50 ppm;
  • Mąka gryczana pełnoziarnista BioPlanet – 26,2 ppm (minimalnie przekroczona norma);
  • Kasza jaglana Natu Bio – 14,9 ppm (niewiele brakuje do przekroczenia polskich norm).

Najbardziej ryzykowne są zawsze produkty mączne i tu bezwzględnie należy unikać zakupu produktów BEZ certyfikatu wspomnianego wcześniej Stowarzyszenia. Istnieje wiele rodzajów znaczków stosowanych do oznaczenia produktów bezglutenowych, jednak pewny jest tylko jeden:

Przekreślony kłos

Zwróć uwagę w szczególności na znaczek (C) – jest to znak zastrzeżony. Dodatkowo, na etykietach certyfikowanych produktów pod tym znakiem znajduje się numer licencji, którego nie ma pod innymi znaczkami. W przypadku chlebów, te certyfikowane są ZAWSZE hermetycznie zamknięte, aby uniknąć ryzyka przypadkowego zanieczyszczenia glutenem.

Jak zatem zrobić zakupy przed ugoszczeniem celiaka?

Najlepiej po prostu zapytać celiaka o to, co możemy dla niego przygotować bądź kupić. Możesz się nastawić na to, że znajomy sam zaopatrzy się w przekąski, aby nie sprawiać Ci problemu. Aby mimo wszystko przygotować coś od siebie, polecam:

  • owoce – warto, aby na stole zagościły np. banany i jabłka, albo owoce sezonowe takie jak maliny czy poziomki;
  • napoje – najlepiej woda i ewentualnie soki 100%, aczkolwiek z niezdrowych napojów zdarza się pić zwykłą Coca-Colę (nie zero itp., nie Pepsi, tylko tradycyjną Coca-Colę), którą i inni zapewne z chęcią wypiją. Jest ona uważana za napój bezpieczny, przynajmniej pod kątem “czystości” od glutenu. Jeśli do wody chcemy zaproponować plastry cytryny, bezpieczniej będzie pokroić je w plasterki i położyć na talerzyku obok, aby nie ryzykować przypadkowego zanieczyszczenia okruszkami chleba pozostałymi na tej samej desce do krojenia;
  • galaretki – wystarczy na dziale dietetycznym w dowolnym markecie poszukać galaretek Oetkera z certyfikatem. Osobiście goszcząc dzieci zazwyczaj przygotowuję 3-kolorowe galaretki – w pierwszej kolejności nalewam do salaterek jeden kolor, czekam aż się schłodzi i wstawiam do lodówki, aż lekko stężeje, potem zalewam kolejną i powtarzam czynność, a następnie kolejną. To świetny pomysł na deserek i to w standardowej cenie, a nie tej charakterystycznej dla żywności specjalistycznej;
  • przekąski – jeśli zależy Ci na tym, aby mieć chociaż 1 produkt specjalnie przygotowany dla gościa-celiaka, mogą to być np. przekąski Schara dostępne w Rossmannie i większości marketów na dziale dietetycznym. Wszystkie produkty Schara posiadają certyfikat, a wśród nich są dostępne m.in. precle, ciasteczka, w tym ciastka w polewie czekoladowej. Z produktów w standardowych cenach warto kupić gorzką Goplanę (ma certyfikat, a nie ma mleka, więc można ją jeść przy nietolerancji laktozy). Ze zdrowszych przekąsek możesz podać bakalie Kresto lub HELIO, które nie mają co prawda certyfikatu (żadne orzechy nie mają), ale nie mają wymienionego glutenu na liście alergenów stosowanych w zakładzie produkcyjnym. Jeśli mieszkasz w Warszawie, gorąco polecam wybrać się do jednej z piekarni Putka po bezglutenowe, certyfikowane ciasto brownie lub bananowe, a przy okazji chleb owsiany, witalny lub rustykalny, a nawet pączki. Tu jednak musisz się nastawić na wysoki koszt, a powinnaś wiedzieć, że wiele osób na tak restrykcyjnej diecie boryka się z nietolerancją innych produktów (np. nabiał) lub po prostu stara się zdrowo odżywiać i np. unikać cukru. Może się zatem okazać, że jeśli nie skonsultujesz zakupów ze znajomą, która przyjdzie w gości, zainwestujesz sporo w produkty, których sama zainteresowana nie będzie mogła zjeść z innych powodów, niż sam gluten;
  • kanapki – jeśli zdecydujesz się na zakup certyfikowanego pieczywa, NIE rozpakowuj go i nie podawaj na talerzu wraz ze zwykłymi kanapkami. Niech nie będzie Ci niezręcznie podać znajomej celiaczce zamkniętego opakowania chleba do samodzielnego przygotowania, bo tylko w ten sposób unikniesz ryzyka jej zatrucia. Do kanapek również wypada coś podać – najlepiej oliwę do skroplenia chleba (w końcu masło było wielokrotnie używane do posmarowania zwykłego chleba) lub nowe opakowanie masła (o ile nie ma problemów ze spożywaniem nabiału), do tego jeśli chcesz podać jakieś słodkie smarowidło (dżem, miód czy masło orzechowe), one również muszą być z pewnych firm (np. dżemy Łowicza) i z opakowań, z których nie były one jeszcze nakładane na zwykły chleb. A co z wędlinami? Bezpieczne są WYŁĄCZNIE te certyfikowane, ponieważ na liniach produkcyjnych bardzo często pojawia się gluten. Te z certyfikatem (nie zawsze w przypadku każdego rodzaju wędlin) to m.in. Balcerzak i Kaminiarz, do tego ewentualnie możesz kupić Berlinki (posiadają certyfikat);
  • alkohol – za bezpieczne uważa się m.in. wina, ale na działach dietetycznych w marketach znajdziesz także piwa bezglutenowe, oczywiście z certyfikatem.Na pewno zdecydowanie odradzałabym samodzielne przygotowanie ciast czy innych przekąsek bezglutenowych, nawet jeśli kupisz bezpieczne składniki. Jeśli u Ciebie w domu na co dzień używa się produktów glutenowych, w tym robi się ciasta z mąki pszennej, a do ich wyrobienia używa się mikserów, blenderów czy robotów kuchennych, to musisz zdawać sobie sprawę z tego, że jest ogromne ryzyko zanieczyszczenia glutenem.

Osobiście jako celiaczka nie oczekuję od znajomych, że przygotują cokolwiek specjalnie dla mnie albo będą zorientowani mocno w temacie, dlatego zawsze noszę w torebce jakieś bezpieczne dla mnie przekąski. Najczęściej są to orzechy wspomnianych firm Kresto lub HELIO, ewentualnie batoniki orzechowo-żurawinowe z Biedronki. Dlatego tak mocno byłam zaskoczona, kiedy jadąc do koleżanki na krótką wizytę zostałam ugoszczona tak jak na zdjęciu na samej górze wpisu 😉 Widać na nim białe wino i słodkości z Putki: ciasto bananowe, brownie i pączki – wszystkie bez laktozy.

Jednak idąc na obiad lub na Święta do rodziny, ciężko siedzieć przy pustym talerzu w czasie, kiedy inni jedzą obiad albo zaopatrzyć się we własne wyżywienie na pół dnia. Dlatego uważam, że najbliższa rodzina powinna nauczyć się zarówno robić bezpieczne zakupy, jak i przygotowywać posiłki, które będą dla nas bezpieczne. Z chorobą musimy żyć przez całe życie i jest ona mocno uciążliwa, ponieważ każde, nawet najdrobniejsze odstępstwo od niej, ma ogromny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. Sama ani razu świadomie nie spróbowałam typowo glutenowego produktu, mimo że ciężko mi przechodzić obok piekarni, w której czuję idealny wręcz zapach świeżo upieczonych bułeczek, które najchętniej zjadłabym z samym masełkiem (którego również nie mogę). Zarówno ja, jak i inni celiacy, musieliśmy najczęściej z dnia na dzień stać się specjalistami od diety bezglutenowej – tuż po tym, kiedy padła diagnoza – CELIAKIA. Dlatego nie możemy zostać z chorobą sami i potrzebujemy wsparcia przede wszystkim ze strony rodziny, która – na szczęście – może stopniowo uczyć się tej diety, byleby mieć chociaż 1 posiłek, którym można się najeść. Jednak temat wsparcia rodziny zostawię na inny wpis, niekoniecznie w najbliższym czasie.

Zagłosuj na wpis.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.